7.02 – 28.02.2025 wernisaż 7.02 godz. 18.00
Artyści: Robert Szulc, Tymon Szulc, Aleksandra Szulc
Opieka kuratorska: Anna Maria Brandys
Uniwersum rysunkowe Roberta Szulca jest – na pierwszy rzut oka – osadzone w quasi-powszechnym doświadczeniu fascynacji szybkimi samochodami, niesamowitymi pojazdami i pięknymi ciałami. Jednak jeśli zatrzymamy się na tym pierwszym oglądzie, powierzchownym spojrzeniu czy też – używając języka najnowszego – przescrollowaniu, może nam umknąć prawdziwa gratka!
Działalność Szulca jest w moim odczuciu szczelinką „w systemie” i doskonałym przykładem tego, jak – wbrew kulturowym schematom – dzięki byciu uważnym, otwartym i ciekawym tego, co dookoła można wypiąć się trochę – choćby i dopiero pośladkiem, ale jednak – na to co dobrze ukonstytuowane, osadzone w ryzach, bezpieczne i dominujące!
Rysunkowe światy, w które artysta nas zaprasza to podróż drogą niby znaną, ale zbyt często zapomnianą i jednocześnie przez to dla wielu obcą, bo pełną – potomstwa! Tak, dzieci – i to nie w formie współczesnej wariacji na temat pulchnych malców ze skrzydełkami, które symbolizują niewinność, jak to w sztukach wizualnych zwykliśmy widzieć od wieków. Poza motywami dorosłymi, które pojawiają się na rysunkach, otwiera się przed nami cały bezmiar nieskrępowanej wyobraźni, właściwej – na szczęście nie tylko – niedorosłym. I to tym jeszcze niezsocjalizowanym w pełni jednostkom wczesnodziecięcym, które w procesie niskiej jakości edukacji nie zostały jeszcze dotkliwie uświadomione „odwieczną prawdą”, w stylu „słoneczko MUSI BYĆ żółte, a listki zielone”.
Twórczość Szulca jest prodziecięca w tym podmiotowym wymiarze, który żywo mnie interesuje – w działalności własnej i innych, a także w życiu dookoła. Szulc jest w dialogu z Szulczątkami, Olą i Tymonem, którzy w prezentowanych pracach są nie tylko pełnoprawnymi współtwórcami, ale także niezbędnymi elementami dopełniającymi całości dzieła.
Zapraszam na wystawę, która prezentuje zjawisko, które kultura memiczna oswaja, ale „ulica” jeszcze nie tak chłonnie przyswaja. Ojca aktywnego w życiu dzieci, ojca – tyrającego, wiadomo, kultura zapierdolu jeszcze długo będzie nas wszystkich tłamsić, ale także wspierającego, obecnego i pełnego pasji. Pasji twórczej, która przecież niezależna jest od płci, a która czyni żyćko – bez względu na wiek osoby twórczej i odbiorczej – czymś milszym dla oka, a chyba też przez to łatwiejszym do zniesienia. Dla mnie to frajda, gdy może tak być, a czy się nie pomyliłam – można sprawdzić samodzielnie! Partycypacja w kulturze to też element walki o dobrostany, bądźmy dla siebie dobre/dobrzy i ciekawi na to, co zobaczymy…
Na koniec chciałabym przywołać wybiórczo, a przez to przewrotnie, fragment znanej pieśni z czasów dzieciństwa pokolenia Y ze słowami Jerzego Dąbrowskiego w wykonaniu Natalii Kukulskiej:
-Co powie Tata?
Czy znów się wykręci czy dziecko zniechęci? Nie!
I tak jak Szulc, który akurat nie śpi i rysuje, próbując zadbać m.in. o life/work balance – nie zniechęcajmy niedorosłych do aktywnego podmiotowego i twórczego bycia w świecie!
Tekst: Anna Maria Brandys